entelechia

To nie sztuka wybudować nowy dom.
Sztuka sprawić, by miał w sobie duszę.
Podków szczęścia nie wyrzuca się na złom,
Nie wynosi się na śmietnik snów i wzruszeń.
To nie sztuka wytrenować sobie mózg.
Sztuka sprawić, by rozumiał ludzi,
By pozwolił nam się wsłuchać w deszczu plusk,
By nie budził z marzeń nas jak budzik.”

Scalając wszystkie kawałeczki- zapiski na blogu nabieram większej przejrzystości i sądzę,że tworząc “coś” wciąż poszukujemy.To poszukiwanie może dotyczyć różnych sfer , to może być nawet poszukiwanie siebie.
Przesilenie , czuję się koszmarnie.”Utykając” dobiegam do mety z napisem >koniec roku> .
Jeszcze trochę i wyjadę , zostawię bez żalu miastowe życie i zestroję się z przyrodą
delikatnie
ostrożnie
w ciszy
na krawędzi wieczoru.
Dochodzę do wniosku ,że tak naprawdę nic w naszym życiu nie jest tym , czym nam się wydawało.
Moje powołanie belferskie okazało się ciężką, niewdzięczną robotą , w której nie ma miejsca na ideały.
Związek z Piotrem, który miał być końcem samotności , jej początkiem .
A wszystkie granice marzeń przesunęły się z biegiem lat i wyznaczają je
- poczucie obowiązku, egoizm, wygoda i przyzwyczajenie.
Mam za sobą rozstania , próby znalezienia innych partnerów, wypełnianie luki uczuciowej pracą, wykrzyczałam słowa , które bardziej bolały niż uderzenia pięścią, ale przeżyłam również wiele pięknych , szczególnych , wzruszających i bardzo osobistych momentów i myślę , zastanawiam się , czy to przypadek , może to jednak przeznaczenie?
Gdzieś w pokoju każdej kobiety znajduje się jakiś przedmiot , drobiazg, który ją uosabia, bez reszty i bez skrupułów. U mnie chyba są to fotografie ludzi , którzy są , byli, będą zawsze dla mnie ważni. Ich obecność kształtowała moje uczucia , emocje , całą moją sferę duchową, bez nich nie byłabym tym kim jestem. A nawet nie byłoby mnie.To jest moja entelechia, moje ucelowienie.

By Justyna

Ta nasza młodość …ta para skrzydeł zwiniętych w nas

” W tym pośpiesznym w okamgnieniu
ledwie jest coś , a już było
mignie sen, czasem sens
nieraz chyba nawet miłość
po kieszeniach mamy chustki
smutnych westchnięć typu szkoda;;;”

Zawsze jak zaczynają się matury uruchamiam swoją “wspominozę” i wracam myślami do mojej św. pamięci młodości. Wydaje mi się ,że to było tak dawno. Jakieś tysiące lat przed naszą erą, ale z drugiej strony wystarczy ,ze zamykam oczy czuję jej smaki , dźwięki, zapachy.
Wyciągam ręce i przytulam ją.
Biwaki z kocherami i “dziwką”, którą się zawsze szukało , a bez której można było się poparzyć.
Wieczory z czarnymi winylami, zdobywanymi cudem i własnym sprytem.Kolejna para rifle za dolary od “konika” . Godzinne rozmowy przez telefon, na zawsze za krótkim sznurze, dlatego mówiło się szyfrem i szeptem żeby nikt z domowników nie mógł podsłuchiwać.Prywatki i “pościelówy”.

By Justyna

zgubione

“gdzie moje skrzydła
gdzie moje wzloty
zawirowania
głośne chichoty?

skrzydła pióra pogubiły
ciężka się stałam
straciłam zbyt dużo
marzyć przestałam
egzystuję. “

Ogólne przemęczenie.Od 4 – 25 maja matury.
Pogubiłam kilka “tematów”, już ich nie znajdę . Szkoda.
Powinnam była skończyć medycynę .Zbyt wcześnie zobaczyłam jej bezradność
nie potrafiłam pogodzić się i zgubiłam ” temat”.
Powinnam mieć dużo dzieci , ale budowałam długo “gniazdo”,
miało być perfekcyjne , misternie wykończone .
Firaneczki do kanapeczki , dywaniki jak regaliki i ‘temat “zgubiłam.
Schowałam się w mocnych silnych ramionach a powinnam była w ciepłych spojrzeniach i czułych , przegadanych nocach.”Temat” zgubiony.
Rozum potrzebuje myśli , pewnie takich też .Nabieram odwagi zrozumienia siebie ,to ważne i w mojej ocenie gwarantuje poczucie godności.

By Justyna

wyszłam za mąż wcześnie rano…

Wyszłam za mąż, zaraz wracam
Może nawet jeszcze prędzej
Bo w małżeństwie ja się raczej
Nie zagnieżdżę

Wyszłam za mąż bardzo wcześnie. Z miłości i pełna nadziei, ale nie miałam zielonego pojęcia jak będzie wyglądać małżeńska rzeczywistość.
Brak mamy, druga rodzina taty, nikt mi nie doradzał , nie dyskutował, nie zapytał jak wyobrażam sobie i co znaczy być w związku , być ze sobą 24 godziny na dobę. Gloria Steinem znana amerykańska dziennikarka , feministka, założycielka magazynu Ms. twierdzi ,że kobiety powinny być takie jak mężczyźni których chciały mieć za mężów.
Mam skłonności do idealizowania ,staje się ofiara własnego optymizmu. Przypisuję ludziom cechy , które chce by posiadali , a których nie mają i później przeżywam duże rozczarowanie.

By Justyna

intuicja

“zawisłam łzą
na rzęsach czasu
któregoś dnia
czas mrugnie powiekami
i stoczę się
w niepamięć
“(Maria Guzy-Czyżewska)

Moja Babcia mówiła ,że kobiety w naszej rodzinie mają intuicję i zdolność przewidywania. Dziadek bał się kłamać , gdyż Babcia w połowie mataczenia przerywała i głosem nieznoszącym sprzeciwy , mówiła Witek nie kłam. Chyba to co Babcia nazywała intuicja było umiejętnością obserwacji wnikliwej i łączenia zebranych informacji w jedną logiczną całość. Silne geny i mnie się w spadku dostały. Nie wiem tylko czy to dobrze , bo czasami lepiej , bardziej komfortowo żyje się w niewiedzy .

By Justyna

tradycja

“Widzisz, ten świat jest wciąż niedoskonały:
Jednym ciągle zbyt groźny, innym wciąż zbyt mały -
Ale wiedz: ciemne drogi,
Troski, trudy i trwogi -
Że dzieci, zawsze dzieci w nim opromieniały.”
Konstanty Ildefons Gałczyński

Jako dinozaur tradycji wszelakich , jestem obżarta , nieruchawa a w lodowce żarła wszelakiego na każdej półce i już mialam poprzysiąc że ostatni raz, ale dostalam sms od Młodej , że tęskni za takimi domowymi świętami , że brakuje jej święconki, pasztetów, kielbachy i chrzanu i spotkania przy stole całej Rodzinki i wspólnego spaceru, po którym żurek lepiej smakował i mazurka, ktorego razem stroiłyśmy,z lukrowym napisem Alleluja… i tak sobie myślę, że już chyba ta niepoprawność we mnie będzie, bo w końcu zawsze w pamięci najdłużej zostają te dni w które dusze i ciało wkładamy, poza tym raz na jakis czas to jest nawet dobrze tak trochę się zaangażować i zmęczyć. Alleluja.

By Justyna

Alleluja

I dzieje się i nie dzieje.
o “niedziejach” szkoda pisać a o “dziejach”,raczej nie powinnam , bo musiałabym dotykać sfer zbyt intymnych .
Ten tydzień będę męczennicą cielesną , która całym ciałem odda się przygotowaniom przedświatecznym .To ciało .Zostaje jeszcze dusza .Bóg z góry założył jej dualność , więc będzie próbowała odwracać się od zła i iść w kierunku dobra .Może jej się uda , najwyżej minie się z ciałem ;)

“Jezusa zmartwychwstanie jest i moim zmartwychwstaniem, – grób mój w łonie ziemi – to kolebka, z której Chrystus mnie z martwych wzbudzi przez Ducha Świętego”

Do miłości trzeba się obudzić.Bóg wyposażył człowieka w dwie najbardziej mistyczne siły : siłę modlitwy i potęgę miłości.Dystans pomiędzy Bogiem a Ziemią znosi tylko modlitwa tak jak dystans między człowiek a człowiekiem znosi miłość.Życzę nam byśmy obudzili się:)
by zmartwychwstała nadzieja , wiara w lepszy dzień , szczery łagodny uśmiech ,Niech zmartwychwstanie wszystko co “umarło ” w naszych sercach . ALLELUJA .Justyna.

By Justyna

Spadam pomiędzy zdania…

“SPADAM
POWOLI SPADAM
W KORYTARZE ŚWIATEŁ
W POMRUKI ZNACZEŃ
SPADAM
JAKBY NIE BYŁO
CAŁEGO ŚWIATA
JAKBY NIE BYŁO NAWET MNIE

SPADAM
POMIĘDZY ZDANIA
W NIEDORZECZNOŚCI
BEZ WAHANIA
SPADAM “

Mam tyle w sobie różnych myśli i słów , które chciałabym wypowiedzieć, ale jeszcze nie potrafię pięknie pisać. Moją “specjalnością” są dziwadełka , zbór porozrzucanych myśli ,
jakieś westchnienie , skrywany uśmiech , czasami łza.
Zagłuszam w sobie potrzebę wielu doznań , ale nie znajduję odpowiedzi dlaczego to robię? dlaczego rezygnuję z rzeczy które mi są potrzebne do życia , dlaczego udaję ,że to nic nie znaczące sprawy , jeśli tak boleśnie mi ich brakuje , dlaczego udaję silną kiedy mam w sobie tyle słabości .
Odliczam dni do wakacji, bardzo jestem już “zatruta” miejską codziennością.
Krótkochwili jesteśmy a marnujemy tyle czasu .Na sprzątanie , zakupy , gotowanie , a później żałujemy ,że nie byliśmy z kimś z kim już nigdy nie będziemy.Trzeba ciszy , żeby rozum nie zgłupiał, spokoju żeby serce nie pękło i zapachu świeżej trawy by łapy nie zgarniały wszystkiego do siebie i jeszcze trzeba wsłuchać się w drugiego człowieka, by nie mysleć jedynie o sobie i swoich sprawach.

By Justyna

“Czarnym aniołom skrzydła marzną
samotnie stają na parapecie
do lotu cicho się zbierają
gdzieś je po prostu niesie”

Jestem zdegustowana tym co dzieje się w szkolnictwie, a dzieje się naprawdę źle.
Arogancja, chamstwo młodzieży, postawa roszczeniowa rodziców i nadmierny krytycyzm bez ochoty zaangażowania się w sprawy szkoły, do tego rosnące wymagania kuratorium, które wymyśla “papierkowe” bzdurki w postaci sprawozdań , mierzenia jakości pracy, analizy wyników itd.Jeśli dorzucę niskie wynagrodzenie, to obraz jest naprawdę w smutnych kolorach.Mam kryzys.Lubię być nauczycielką, ale niestety będę zmuszona odejść z zawodu. Mowiąc krótko kulturowo lecimy w dół
a źródeł tego upadku jest wiele.
I to nie jest błaha sprawa.

By Justyna

Nie bój się.

Nie bój się

Nie bój się chodzenia po morzu
nieudanego życia
dokładnej sumy niedokładnych danych
miłości nie dla ciebie
czekania na nikogo
przytul w ten czas nieludzki
swe ucho do poduszki
bo to co nas spotyka
przychodzi spoza nas.

/Ks.Twardowski/

W marcu jak w garcu .
W moim garcu mieszam kryzysy wieku średniego , frustrację matki tęskniącej,wiarę że może będzie lepiej , radości ni z tego ni z owego i przekonanie ,że i tak dam sobie radę w życiu, bo muszę innego wyjścia nie ma.Czas ubolewam nad jego upływem , kobiety znoszą to chyba dużo gorzej.Doszukuję się jego śladów.Próżnością dokonuję odkryć kolejnej zmarszczki, ale to właśnie czas “poupychał” po kątach to co co leżało na środku serca,więc chyba dobrze ,że jest i że “płynie”.
Odpływają zmartwienia .
Dzisiaj świeciło pięknie słońce ,ale mróz na zewnątrz i to były idelane warunki do wylegiwania się na tapczanie , do nadrobienia zaległości w śnie , do poczytania bez pośpiechu prasy, do poogladania jakiś fajnych filmów na discovery, do zjedzenia czegoś kompletnie prostego i banalnego jak placki ziemniaczane . Taki strasznie leniwie, cudownie ciągnący się dzień, w którym celebruje się każdą sekundę w sposób najbardziej dowolny , a te sekundy można oddzielać od siebie przeciagnięciami się i bezmyślnym gapieniem się na parę synogarlic , która od trzech dni wije sobie gniazdo na prawie mojej, osobistej jabłoni , która gałęziami “wchodzi” do mojej sypialni . W maju gdy kwitnie “powala” mnie w zachwycie , czyli ” niech no tylko zakwitną jabłonie” .
A moje Kochanie pięknie się uśmiecha , tak pod wąsem , tak zawadiacko i filuternie.

By Justyna